środa, 14 maja 2014

Raz na jakiś czas pojawia się taki dzień jak kumulacja, brak snu lub bardzo śladowe ilości, ból pękniętej kości po kolejnych godzinach pracy, wymęczenie organizmu, natężenie umysłu by jeszcze nadrobić zaległą ilość materiału do przejścia w następny rok wcale nie takich pięknych i lajtowych studiów jak to się wszystkim wydaje – wracam do pustego miejskiego pokoju z myślą, że choć na moment ucieknę, szukając słownika trafiam wzrokiem na białą kopertę w której znajduje się cześć mojej duszy i początek tak zwanych zachowań kompulsywno-obsesyjnych.

‘i żeby muzyka i miłość wylewała ci się nosem’ oczy mimowolnie już czytają z kartek nad którymi poleciało kiedyś tysiące łez , nie będę kłamać dziś poleciała jedna do kolekcji. Chciałabym żeby mój mózg się poddał, po prostu stępiał.  Inaczej nie było by mi przykro słuchając obraźliwych słów od pijanej dziewczyny przez przecinające nas płomienie ogniska,  która może i ma dobre serce, ale taktu to jej raczej  brak i nie czułabym się jak nosiciel gruźlicy w waszej obecności, a jedynym gestem w stosunku co do mnie było  przytulanie na pożegnanie w momencie gdy ona była dziesięć kilometrów dalej.

To tak bezczelnie głupie,  że czasami chciałabym zadzwonić i spytać o radę o rzecz dla reszty nie istotną, bo wiem że byś zrozumiał, pluje sobie w twarz bo ty nawet nie chcesz spojrzeć mi w oczy.

piątek, 11 kwietnia 2014

I z ciszy, tak wielkiej, że nie znajdziesz w niej najmniejszej kropli, zatopionej w ustach.

Ewakuacja myśli podnosi stan mojego zadowolenia, człowiek który nie myśli jest szczęśliwszy i ten niby cytat jest znany od miliona lat, każdy z naukowców co wiek piszę prace na temat tej tezy. Ilekroć staram się wymyślić antytezy do tego stwierdzenia,  łudząco przewracam zżółknięte kartki starych psychologicznych ksiąg i nie znajduje nic co mogło zamknąć mój umysł wiarę w ludzkie możliwości.


Eutanazją myśli przyspieszam puls

Robie listy zakupów, opracowuje czasowo jak długo zajmie mi zrobienie sałatek, uczesanie się i wbicie w czarną sukienkę i dojazd na Chełm, dzięki mojej wariatce będę świętować mój najmniej ulubiony dzień w roku, może choć raz spodoba mi się, zobaczymy.


Jesteś tu , ale nie ma Cię, wyciągam rękę lecz nie mogę dotknąć Cię.

Nienawidzę gdy łapie mnie ta myśl, tęsknota za tamtymi chwilami gdzie łapałam szczęście garściami, patrzę i czasami cofam się kilkanaście kroków do tyłu, ale brnę.  Mijają kolejne dwadzieścia cztery godziny z trzystu sześćdziesięciu sześciu dni w których sama już podejmuje decyzje,  nie zawszę są dobre ale staram się, uczę.


Niech sobie leje deszcz, bo przecież musi gdzieś, niech niebo pełne chmur, słońcem zaleje się.


Wycieram rozmazany tusz kartek mojego zeszytu czasami wydaje mi się że za mocno testują nas, powiedzieć małemu dziecku że umiera, oznajmić mu że umrze, oswoić ze śmiercią jego, jego rodzinę. Oczy, oczy zawsze będą mnie tamować w mówieniu, zatracam się zbyt głęboko w tych małych źrenicach i cały ból spływa.

wtorek, 1 kwietnia 2014


Dźwięk jak echo Twych słów, powraca jak duch rozjaśnia mi ciszę. Wzrok nie słucha już nas, wśród zamglonych ścian na skraju umysłu.

Poznając alfabet brajla dotykam szorstkie kartki, moje palce które od dawna nie skupiały się, lękliwie kurczą się, męczą. Ratuję je jedynie pamięć o delikatnym dotyku ciała pokrytego niezliczoną ilością blizn.  Odkrywam kolejne syndromy autyzmu, uruchamia się we mnie chora fascynacja zamkniętego świata, rozszczepienie, zależność - oddziaływanie. Nie zapominam również o ćwiczeniu gestów, nauka słów bez narządu mowy buduje we mnie kolejny oddzielny od was świat.


Naciskam "play", chilluję. Zamykam oczy i w swoim pokoju kontempluję. Doceniam to, co czuję.

 Uśmiecham się siedząc na wykładach, zaczynam lekko otwierać się na ich obcość, odkrywam  przed nimi skrywane gdzieś obliczę, przestałam też ukrywać wspomnienia, opowiadam im o dziewczynie która otrzymała nenufary w majowy słoneczny dzień, o tej która lubiła miłosne igraszki i o wielkich pokładach uczuć, które w wielu wypadkach zaważyły na jej szczęściu, czasami patrzą na mnie tak jakbym opowiadała o kimś inny, czasami wiem że to już nie ja, czasami.
Pomysł świętowania mojego najmniej ulubionego święta moim ulubionym mieście wydawał się ratunkiem na przetrwanie pierwszego ‘dwa’, jednak czuję że będzie jak zawsze, ale trzymam kciuki


 Lecz dusza zbyt szybko oddala się od ciała, tonę w pościeli z mgły.

Patrzę na to zdjęcie i aż bucha z niego moje szczęście, tak zapamiętałam ten weekend i tak będę go pamiętać. Dziękuje. 

Miłej egzystencji życzę, M.

piątek, 28 marca 2014

Pije na mieście , pije w ciemności,  pije przy świetle i pije w karnawale i pije w poście. 

Oddziaływanie medyczne na mój organizm zadziwia mnie - wzmocnienie odporności na jakiekolwiek używki jest poniekąd denerwujące ale przynajmniej przetrzymuje głowy ludzi którzy oddają swoje wnętrzności albo ratuje ich spod kół pędzącej skmki.

***
Wejdę do bagna, aby udowodnić Tobie, że straszono Cię bez sensu chcąc zamącić w twojej głowie.

Marzec zawsze był przełomowym miesiącem w roku moje życie zmienia się, zasadniczo raz wychodzę w pełni szczęścia, raz umieram z rozpaczy. Mijają dni i jednak mam nadzieję, że z zasianego ziarnka powstanie coś niesamowitego.

***
Out of respect for nature, our vodka and drinkers!

Dzięki Jurek za audycje i za to paczkę niespodziankę która do mnie zawita, Korpiklaani z pewnością są moim szczęśliwym zespołem. Słońce przynosi dobre chwilę, a ja kołyszę się w rytm muzyki. To jedyny mój tak silny narkotyk z którego nigdy nie zrezygnuje. Moje serce wybija tony muzyczne synchronizuje się z każdą melodią, pozwala mi funkcjonować, uśmiecham się.

***
Jak wścieknę się, to nie odpuszczę, choć bym miał skonać młota z ręki nie wypuszczę.

Niepokoi mnie że stoję z boku i widzę powtarzające się historię, choć tym razem ja nie gram w nich głównych ról, jest mi ciężko wypowiadać się na każdy temat bo muszę zagłębiać się przeszłość którą zakopałam głębiej niż kiedykolwiek. Ale z drugiej strony czuję jakąś wyjątkową siłę. Myślę że w końcu mam siłę poukładać kilka bardzo ważnych dla mnie spraw.

***
 Oto stoję naprzeciw światu, przyniesiony na skrzydłach anioła, nienawiść wasza mą bronią, nikt mnie pokonać nie zdoła.

Całus Mała – duża Istotka. 

poniedziałek, 24 marca 2014

Szum morza zawsze kojarzy mi się z ulgą która następowała po masowych atakach migreny. Zbieranie muszelek zaś z uchwytywaniem małych marzeń, morze wyrzuca nam tyle skarbów, a w każdym z nich doszukuje się błogiego spokoju. W głowie mam cudowny głos, wyszukany riff i ten uśmiech dla mnie, mam nadzieję że jeszcze Cię usłyszę.
***

Czym właściwie jest szacunek do drugiej osoby?
Nurtuje mnie to pytnie, bo mam za dużo odpowiedzi które nie łączą się z racjami innych, przynajmniej tak to wygląda.
***
Moralności mi brak pogubiłem się sam chciałbym tylko nadzieję ocalić od zła.

Przeraża mnie stosunek między ludzki, tłuszcz wylewa się z uszu, to przerażające że żyjemy w czasach obojętności i górowania własnego ja. Na pierwszych zajęciach oznajmili nam że diametralnie zmienimy swoje poglądy, że będziemy świadkami bólu i łez z powodu rzeczy które większość społeczeństwa przykrywa kocem codziennych spraw, mówiąc szczerze nie wierzyłam że nastąpi to tak szybko. Ludzkość jest ochydna, jest mi wstyd bo wierzyłam tak długo że jednak jest inaczej.

***

Wiem że nie daję sobie rady z wieloma rzeczami ale wiem że mam pokłady siły, by zadbać o tych najsłabszych.
Cieszę się że akurat na tym podłożu wiem, że postępuje dojrzale.

całus M. 

piątek, 14 marca 2014



I wszystko co mam  to dobre i złe spala się w słowniku trawionych przez wers i mądrych zdań pełne usta.

Mogłabym pisać mądre słowa, ale czy potrafię? Mogłabym pisać o węgrowsko-warszawskiej przygodzie, ale te chwile są tylko dla mnie. Spokój i poczucie jakbym wracała do domu i do tego rozwinięcie samodzielności, cieszy mnie niewiarygodnie. Tupot glanów, smak wina, uśmiechy, godziny przy świecach, podróże, spotkania aż w końcu nasz mały rytuał- koncert muzycznego mięsa, który działa jak  ‘woda utleniona’, odkaża, pozwala wyrzucić tyle złych emocji, dziękuje za te dni.
***

Czasami gdy myślę o Tobie - szukam wtedy twojego cienia.

Nie będę kłamać, brakuje mi mojego przyjaciela – może to za dużo powiedziane, ale mojego powiernika. Zniknęło miejsce w którym mogłam pisać słowa których nie wypowiem nigdzie indziej, gdy wczoraj nosili mnie na rękach w rytm piosenki która kiedyś znaczyła dla mnie wiele przemknąłeś mi przez głowę, a jedyne co chciałam to wiedzieć czy wszystko jest ok, nic więcej.

***

Umieram z pragnienia, oni leją wodę, woda sięga po szyję ja spragniony tonę.

Dziwnie się czuję na myśl sobotniego wieczoru, waham się czy powinnam się pojawić, coś jest we mnie nie tak. Moje ciało wysyła same sprzeczności, w szczególności gdy pierwszy raz tak bardzo muszę uważać na to co robię. Czemu wszystko stało się tak kruche, takie cienkie? Nie mam już granicy wytrzymałości. Boję się swojej reakcji, boje się siebie – to jak mam trwać?

Odbijam usta, M.


sobota, 8 marca 2014



Jesteś tu, ale nie ma Cię mijamy się. Przechodzisz obok lecz nie widzisz wcale mnie.

Proces degradacji przechodzi pomyślnie, ku rozpaczy mojego medycznego współpracownika. Wykonuje mimo wszystko zadania które mi dogłębnie wyperswadował, przeprowadzam proces nowej socjalizacji, pierwszym krokiem była słoneczna plaża w Jelitkowie, gdzie muskałam piasek, uśmiechając i pijąc bananowego Corneliusa opowiadałam jaśniejsze dni, słuchając mnie śmiało się – do mnie i ze mnie – piątka młodych pedagogów specjalnych. Ten punkt mogę oznaczyć na liście.
 ***
Ja nie odpuszczę Cię,  ja Cię nie puszczę, nie odpuszczę.   

Coraz częściej zastanawiam się jednak nad funkcją wolontariusza w hospicjum dziecięcym. Maluchy mimo iż początkowo myślą że trafiają do umieralni to wcale tak nie jest, to jedyne miejsce w którym tak silna jest wiara i chęć życia. Moment kiedy pielęgniarka podaje wypis i mówi, że ma nadzieje, że tutaj się już z nim nie zobaczy, obraz dziecka, wyraz twarzy, błysk w małych patrzałkach wyciera łzy powstałe przez ciemne wyroki boskie.

Codziennie powtarzam tysiące razy kolejne z tysiąca migowych znaków, czuje że coraz to bardziej zbliżam się do dokładniejszego spełnienia. Człowiek nie słyszący jest najbardziej pokrzywdzoną istotą na ziemi. Wyobraź sobie że przestajesz słyszeć krople deszczu, głos ukochanej osoby, ulubionych dźwięków – zostajesz odcięty od większości populacji, mało kto zna język migowy. Nie widzący ma możliwość słyszeć co świat ma do powiedzenia. Cisza jest największą karą.
 ***
 Pod twym pancerzem zasnę, silny obudzę się.

Obie zawsze bardzo czekamy na nasze spotkanie. Często rozumiemy się bez słów, pomaga mi odpychać jad tego świata. Wie kiedy obdarzyć mnie miłością, zrozumieniem. Uśmiecham się, bo już jutro będziemy razem.


Cmoki w kroki, M.